Maciej Mazur – Lot numer 1

No dobrze, chwilę mnie nie było. Przepraszam, ale człowiek był zabiegany, a właściwie zalatany – ledwo co wylądował po wakacjach, już musiał się zbierać na kolejny wylot służbowy, a tu w dodatku tyle obowiązków – krótko mówiąc, czasu nie było. No ale teraz czas już jest, bo jak się siedzi 10 tys metrów nad ziemią w dziesięciogodzinnym locie, to na wiele rzeczy można narzekać, ale na pewno nie na brak czasu. A, zapomniałbym, to Lot Numer Jeden.

Kategorie: Bez kategorii

Komentarze są wyłączone.