Maciej Mazur – Ostatni wyskok

Być może jechali 200 na godzinę. I podobno nie mieli zapiętych pasów. I wszystko się działo w obszarze zabudowanym. Ja wiem. Ale jakoś tak się składa, że pasażer Ferrari prowadzonego przez Macieja Zientarskiego to już nie wiem… czwarta? piąta? ofiara w tym samym miejscu. A podobnych miejsc jest bez liku. Czemu wciąż się bardziej opłaca łatać rozbite przy kolejnych wypadkach barierki niż poprawić drogę?

Kategorie: 92

Komentarze są wyłączone.