Niebezpieczna miłość do operacji specjalnych

Niebezpieczna miłość do operacji specjalnychGdy w latach 50-tych ubiegłego wieku Korea Północna parła na południe Półwyspu Koreańskiego, jej 15-osobowe jednostki przedostały się przez południowokoreańską linię obrony, żeby atakować konwoje i burzyć mosty. Amerykanie starali się odpowiedzieć, formując jednostki złożone z wyspecjalizowanych w spadochroniarstwie i sabotażu żołnierzy formacji "Rangers". I Ameryka zakochała się w tych elitarnych wojownikach.

Komentarze są wyłączone.